Przejdź do treści

Dialog, którego brakuje

Wygląda na to, że nowa ustawa o zamówieniach publicznych wjechała na właściwe tory i w niedługim czasie zostanie poddana pod głosowanie w sejmie. Na razie została skierowana do uzgodnień, opiniowania i konsultacji społecznych. Co z tego wyniknie – nie wiem.

Jedno nie budzi moich wątpliwości. Jeżeli z projektu nowej ustawy nie znikną zapisy o koncyliacji, to czarno widzę zarówno proces rozstrzygania sporów w trakcie realizacji umów w sprawie dużych zamówień publicznych, jak i znaczenie Komisji Rozjemczych, lub — jak to w nowych Warunkach nazywamy — Komisji Zapobiegania i Rozjemstwa w Sporach, w umowach, które będą oparte o wzorce FIDIC.

Coś tu nie będzie pasowało do siebie. Ciekawe jak wielu publicznych zamawiających po ewentualnym wejściu w życie nowej ustawy Prawo zamówień publicznych będzie korzystało z Warunków Kontraktowych. A jeżeli będą korzystali, to co zrobią z zapisami dotyczącymi Komisji Rozjemczych i arbitrażu? Przecież Złota Zasada nr 5 FIDIC mówi o tym, że spory w pierwszej kolejności muszą trafić do Komisji Rozjemczych.   

Zapewne wykreślą zapisy o tych Komisjach i o arbitrażu. A szkoda, bo w sporach dotyczących dużych inwestycji infrastrukturalnych w grę wchodzą naprawdę wielkie pieniądze. Warto by było w takim razie, by jak najszybciej zapadały decyzje co do tego, jak dany spór się rozstrzygnął. Bo z jednej strony jak wygra wykonawca, to będzie miał wystarczające środki na rozwój i dalszą ekspansję. Skoro on wygra to zamawiający przegra,  w takim wypadku będzie musiał zapłacić bardzo dużo odsetek, przy czym jak dużo zależy od tego, jak długo będzie dany spór rozstrzygany. W przypadku przegranej Skarbu Państwa na te odsetki to my – podatnicy – się składamy. Dlatego z mojej perspektywy jako sponsora jednego z Urzędów Skarbowych ważne jest by jak najmniej takich przegranych spraw było.

Wracając do samej nowej ustawy – według jej twórców celem opracowania jest wprowadzenie spójnych i przejrzystych regulacji zawierających rozwiązania oparte na efektywności i transparentności udzielanych zamówień uwzględniających jednocześnie rolę zamówień publicznych w kształtowaniu polityki państwa na rzecz wspierania innowacyjności i nowych technologii w zamówieniach publicznych, a także rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw[.   

Co do spójnych i przejrzystych regulacji mam uzasadnione wątpliwości, podobnie jak ci wszyscy, którzy przebrnęli przez 278 stron (!!!) i 687 artykułów (!!!). Tak, tak – nowa ustawa to nie jest jakaś tam ustawka mała i niepoważna. To jest ustawa na miarę naszych możliwości! Tylko jak każdy chyba wie, im więcej stron i artykułów, tym niej spójności i przejrzystości. Szkoda, że autorzy o tym nie wiedzą.

Cytując dalej, według autorów projekt wprowadza konkretne rozwiązania oczekiwane przez uczestników rynku zamówień publicznych, w szczególności: odrębną i elastyczną procedurę udzielania zamówień o wartości poniżej progów unijnych, możliwość negocjowania ofert w celu ich ulepszenia, jeden sąd właściwy do rozpoznawania skarg, obniżenie wysokości opłat sądowych czy nowe reguły dotyczące waloryzacji wynagrodzenia wykonawcy.

Już widzę oczami wyobraźni tych smutnych panów pukających o 6 rano do drzwi przeróżnych urzędników, którzy odważyli się negocjować treść oferty. Przecież to już w założeniu niezbyt ładnie pachnie i wzbudza wątpliwości co do korupcyjnego charakteru tejże regulacji.

Na koniec zostawiam sobie przepisy dotyczące „Postępowań koncyliacyjnych” – Dział X, artykuły od 620 do 651. Dotyczą one zasady rozstrzygania sporów, przy czy definicja sporu zawiera się w zupełnie innym Dziale, w art. 502, ust. 1, pkt. 2, wedle którego zamawiający lub wykonawca ma obowiązek złożyć wniosek do KIO za każdym razem, gdy uważają, że powstał spór wynikający z udzielonego, na podstawie umowy w sprawie zamówienia publicznego lub umowy ramowej, jeżeli: a) zamówienie publiczne jest finansowane z udziałem środków Unii Europejskiej lub szacunkowa wartość zamówienia została ustalona jako równa lub przekraczająca w złotych równowartość kwoty 10 000 000 euro dla dostaw lub usług oraz 20 000 000 euro dla robót budowlanych, oraz b) wartość przedmiotu sporu przewyższa 1 000 000 złotych.

Przy czym – co istotne — przed rozpoznaniem wniosku droga sądowa jest niedopuszczalna! Trudno nawet komentować te pomysły. Zwłaszcza dlatego, że przeczytałem ze zrozumieniem inne przepisy, z których można się dowiedzieć ile osób i z jakim doświadczeniem w Izbie będzie zasiadało. A także ile czasu ma trwać postępowanie koncyliacyjne. Szkoda, że żaden z autorów tego pomysłu nie wziął udziału, choć w jednym rozstrzyganiu sporu przez Komisje Rozjemczą albo arbitraż. Co nie zmienia faktu, że przepisy dotyczące koncyliacji, zwłaszcza te od art. 628 do 646 jakoś bardzo mi przypominają nasze rozwiązania fidicowskie w zakresie samego powołania Komisji Rozjemczych jak zasad proceduralnych. Z czego wywnioskować mogę, że jednak któryś z autorów zaznajomił się z naszymi dobrymi praktykami.  

Wyjątkowego smaczku nabiera w tym kontekście kolejny cytat z oficjalnej strony UZP: Istotną nowością jest wprowadzenie do ustawy regulacji dotyczących postępowania koncyliacyjnego  w przypadku sporów powstałych w trakcie realizacji umowy w sprawie zamówienia publicznego o dużej wartości. Rozwiązanie to jest uzasadnione przede wszystkim potrzebą zapewnienia instrumentów, które zwiększą szanse na ugodowe i zadowalające obie strony rozwiązanie sporu.   

Nie wiem, czy autorzy nie znają innych przepisów niż tylko „stara” ustawa Prawo zamówień publicznych, że uważają, że trzeba wprowadzać jakieś dziwne „instrumenty”? Co z mediacją? Co z ugodą pozasądową lub sądową? Co z prawem do szybkiego rozstrzygania sporów?

Przydałby się w tej sprawie dialog. Nie taki jaki prowadzi Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa w ramach prac Rad Ekspertów, albo gdaka w ramach poprawiania relacji z wykonawcami. Ksiądz profesor Józef Tishner kiedyś powiedział: „dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – jest już dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy.” My co prawda wyszliśmy już z kryjówek i zbliżyliśmy się do siebie, ba, nawet przekroczyliśmy próg, ale do prawdziwego dialogu przez duże „D” jeszcze bardzo daleko. Oj daleko!

O autorze

Tomasz Latawiec Prezes Zarządu Stowarzyszenia Inżynierów Doradców i Rzeczoznawców (SIDiR), Wiceprezes Sądu Arbitrażowego przy Stowarzyszeniu Inżynierów Doradców i Rzeczoznawców w Warszawie, Mediator z list Sądów Okręgowych, członek Rady Ekspertów powołanej Zarządzeniem nr 25 Ministra Infrastruktury i Budownictwa, ekspert i rozjemca z listy SIDiR, arbiter z listy Sądu Arbitrażowego przy Stowarzyszeniu Inżynierów Doradców i Rzeczoznawców w Warszawie, specjalista w zakresie stosowania Warunków Kontraktowych FIDIC, realizacji inwestycji celu publicznego, prawa zamówień publicznych, prawa budowlanego, autor wielu publikacji ze wskazanych dziedzin.