Przejdź do treści

Inżynier (Kontraktu)

Funkcja Inżyniera, zwanego również Inżynierem Kontraktu pojawiła się na kontraktach budowlanych w Polsce na początku obecnego wieku wraz z programem ISPA (Instytut Przedakcesyjnej Polityki Strukturalnej), dla którego Unia Europejska wymusiła stosowanie warunków Kontraktowych FIDIC w dużych projektach infrastrukturalnych. Nieco wcześniej identyczna funkcja, lecz nazywana Menadżerem Projektu, zaczęła funkcjonować dla mniejszych projektów realizowanych w programie Phare (Poland and Hungary: Assistance for Restructuring their Economies) w zgodzie z procedurami PRAG (Practical Guide) opartego wówczas o wydanie FIDIC z roku 1987.

Funkcji Menadżera Projektu / Inżyniera Kontraktu uczyliśmy się od inżynierów, którzy doświadczenie w tym zakresie zdobywali wcześniej w krajach Europy Zachodniej, a znacznie częściej na własnych błędach.

Po niemal 20 latach, pomimo ogólnego narzekania zamawiających i wykonawców na warunki kontraktowe FIDIC, stwierdzić należy, że funkcja Inżyniera Kontraktu przyjęła się dosyć powszechnie w naszym budownictwie i to głównie w zamówieniach publicznych. Wiele kontraktów budowlanych zarządzanych jest w oparciu o niestety bardzo zniekształcane warunkami szczególnymi (bardzo często nazywane błędnie „warunkami szczegółowymi”). Inżyniera Kontraktu (w sensie pomocy technicznej dla Zamawiającego) chcą mieć na kontraktach także zamawiający publiczni, którzy warunków kontraktowych FIDIC stosować nie zamierzają.

Osobiście, jako orędownik stosowania warunków kontraktowych FIDIC przy zarządzaniu kontraktami budowalnymi, wolałbym by funkcja Inżyniera kojarzona była wyłącznie z tymi warunkami.

Warunki kontraktowe FIDIC wskazują, że funkcję Inżyniera pełnić może osoba fizyczna bądź też firma. W naszej, polskiej, rzeczywistości prawnej mało prawdopodobne (ale nie niemożliwe) jest pełnienie funkcji Inżyniera przez osobę fizyczną. W przypadku, gdy Inżynierem jest firma, trudno wyobrazić sobie, że obowiązki Inżyniera pełnić będzie osoba / osoby upoważnione do reprezentowania firmy. W takim przypadku wyznaczyć należy asystentów, w tym Inżyniera Rezydenta, który w imieniu Inżyniera pełnił będzie obowiązki zgodnie z umową.

Wypowiedziano i napisano bardzo wiele słów na temat tego, że wszechobecne, przynajmniej do niedawna (a moim zdaniem nadal wobec braku realnych i skutecznych innych kryteriów wyboru ofert), kryterium „najniższej ceny” przy wyborze wykonawcy robót budowlanych w zamówieniach publicznych spowodowało sporo problemów w kontraktach, doprowadziło do upadku wielu firm budowalnych itd. Niewiele natomiast mówi się o wpływie kryterium „najniższej ceny” na jakość usług zlecanych w zamówieniach publicznych.

Bezsprzecznie kryterium „najniższej ceny” spowodowało znaczny spadek jakości prac projektowych zlecanych odrębnie od robót budowalnych dla przygotowania przetargu na roboty budowlane w trybie „buduj”. Dlatego przecież zamawiający publiczni nadużywają zlecania robót budowalnych w trybie „zaprojektuj i buduj” bo ryzyka błędów projektowych przekroczyły akceptowalne poziomy.

Kryterium najniższej ceny spowodowało również znaczący spadek jakości dokumentacji przetargowej wykonywanej w ramach asysty technicznej. W ostatnio ogłaszanych przetargach na roboty budowlane pytań oferentów jest tak dużo, że można to tłumaczyć wyłącznie słabym, niejasnym przygotowaniem dokumentów.

Tym razem chcę skupić się na zarządzaniu robotami budowlanymi.

Proszę wybaczyć ten nieco przydługi wstęp. Zapewne większość czytających uzna go za zbędny, ale ja uważam, że należy jak najczęściej przypominać kim winien być Inżynier, a tym samym Inżynier Rezydent, pełniący w imieniu Inżyniera jego obowiązki i jak istotne jest by funkcję Rezydenta pełnili najlepsi, najbardziej kompetentni konsultanci. Oczywiście nie zamierzam tu umniejszać roli pozostałych członków zespołu Inżyniera. Przy polskim porządku prawnym niezbędni są oczywiście Inspektorzy Nadzoru Budowlanego we wszystkich specjalnościach realizowanych robót, niezbędna jest osoba kontrolująca obmiary i rozliczająca wykonane roboty, niezbędna jest obsługa administracyjna i informatyczna. Bardzo często zamawiający wymagają również zatrudnienia w zespołach Inżyniera projektantów różnych branż, geodetów, inżynierów materiałowców, inżynierów mechaników, roszczeniowców, prawników, specjalistów ds. środowiska itd., jednak wszyscy oni muszą być specjalistami w swojej stosunkowo wąskiej dziedzinie. Inżynier Rezydent musi być swoistym „omnibusem”. Według mnie od Inżyniera Rezydenta winno się wymagać:

  • umiejętności zarządzania zespołem ludzi – tylko zgrany, współpracujący ze sobą, zgodny w wymaganiach wobec wykonawcy i (cóż frazes) odpowiednio zarządzany zespół zapewnia sprawną i odpowiednią jakościowo realizację kontraktu
  • doskonałej znajomości i właściwej interpretacji warunków kontraktowych zarówno tych zawartych w ogólnych warunkach kontraktowych FIDIC (lub innych, jeżeli znajdują zastosowanie), warunkach szczególnych (tu prośba do wszystkich tworzących warunki szczególne kontraktu – nie nazywajmy tych warunków „szczegółowymi” – warunki szczególne wprowadzają szczególne, inne niż w warunkach ogólnych, wymagania związane z realizacją konkretnego kontraktu, a nie uszczegóławiają warunki ogólne), projektach, specyfikacjach technicznych, programach funkcjonalno – użytkowych, specyfikacjach istotnych warunków zamówienia i wszelkich innych dokumentach składających się na kontrakt (i jeszcze jedna uwaga – w żadnym wypadku nie myślę tu o uczeniu się tych warunków „na pamięć” – niektórzy zamawiający wymyślają sobie już „egzaminy” dla kandydatów na Inżynierów),
  • bardzo szerokiej wiedzy technicznej – Inżynier Rezydent winien mieć podstawową wiedzę, ze wszystkich dziedzin / specjalności budowlanych – szczegółowa wiedza techniczna i odpowiednie doświadczenie to już domena inspektorów nadzoru, a czasami również projektantów,
  • znajomości obowiązującego prawa – przypominam, że warunki kontraktowe FIDIC już w jednej z pierwszych subklauzul (1.4 [Prawo i język] wymuszają stosowanie prawa obowiązującego w kraju realizacji robót) – Inżynier winien znać nie tylko prawo budowlane, ale również prawo cywilne i prawo zamówień publicznych,
  • umiejętności zażegnywania sporów,
  • a przede wszystkim – działania zgodnie z zasadami etyki i bycia całkowicie bezstronnym uczestnikiem procesu budowlanego.

Zapewne można by dorzucić tutaj jeszcze kilka innych wymagań, ale te wymienione wyżej zdają się być najważniejsze i niezbędne dla właściwego, rzetelnego pełnienia funkcji Inżyniera / Inżyniera Rezydenta.

Czy takiego Inżyniera / Inżyniera Rezydenta chce na kontraktach budowlanych widzieć zamawiający?

Wydaje się, że niestety nie. Dlaczego?

Pierwsza sprawa to kwestia wymagań stawianych osobie przewidzianej do pełnienia funkcji Inżyniera / Inżyniera Rezydenta w dokumentach przetargowych:

  • drogowcy – wymagają, aby osoba ta posiadała koniecznie doświadczenie w zarządzaniu kontraktem drogowym przy budowie / modernizacji dróg o podobnej klasie i wartości robót zbliżonej do wartości kontraktu na roboty,
  • kolejarze – żądają, by osoba ta miała doświadczenie w zarządzaniu kontraktem na budowę / modernizację linii kolejowej o podobnej klasie i wartości kontraktu ewentualnie kontraktu na budowę identycznego systemu sterowania ruchem kolejowym,
  • gazownicy (tu akurat, z tego co mi wiadomo, nie są stosowane warunki FIDIC więc nie mówi się o Inżynierze, ale o osobie nazywanej Kierownikiem Kontraktu) – oczekują, że osoba ta będzie miała doświadczenie w zarządzaniu kontraktem obejmującym na przykład tłocznię gazu o określonych parametrach lub węzła rozdzielczo-pomiarowego gazu,
  • zlecający kontrakty z zakresu urządzeń i sieci wod-kan – oczekują doświadczenia w zarządzaniu kontraktami obejmującymi budowę / modernizację oczyszczalni ścieków, stacji uzdatniania wody czy też sieci wodociągowych i/lub kanalizacyjnych o określonych parametrach (tu mała jeszcze dygresja – ostatnio spotkałem się z sytuacją dla mnie całkiem absurdalną. Dla zarządzania projektem obejmującym niewielką modernizację niewielkiej oczyszczalni ścieków oraz kilkuset metrów sieci wodociągowych i kanalizacyjnych zamawiający zażyczył sobie Inżyniera Rezydenta posiadającego doświadczenie w modernizacji (zakończonej) co najmniej jednej oczyszczalni ścieków, a dodatkowym kryterium wyboru Inżyniera było posiadanie przez osobę przewidzianą do pełnienia funkcji Inżyniera doświadczenie w zarządzaniu dwoma kolejnymi zakończonymi modernizacjami oczyszczalni ścieków),
  • energetycy chcą w roli Inżyniera / Inżyniera Rezydenta widzieć kogoś, kto ma w cv zarządzanie budową / przebudową / modernizacją urządzeń elektroenergetycznych określonego rodzaju.

Czyżby zamawiającym Inżynier Rezydent mylił się z inspektorem nadzoru? To inspektor nadzoru winien mieć odpowiednią wiedzę techniczną i doświadczenie stosowne do rodzaju realizowanych robót i wielkości kontraktu.

Biorąc pod uwagę ilość kontraktów danego rodzaju zrealizowanych dotychczas w Polsce oraz ilość tych, które się toczą szacuję, że osób spełniających kryteria na pozycję Inżyniera Rezydenta może być dostępnych kilka, kilkanaście w skali całego kraju. Czy te osoby tak bardzo sprawdziły się w zarządzanych wcześniej kontraktach, że tylko one dają gwarancję prawidłowego zarządzania kontraktami? A może chodzi o coś całkiem innego?

Drugą kwestią jest kwestia wynagrodzenia oferowanego Inżynierom Rezydentom przez firmy pełniące funkcje Inżyniera na kontraktach budowlanych. W związku z budżetem przeznaczanym zwykle przez zamawiających i koniecznością bycia konkurencyjnym na rynku zamówień publicznych, firmy takie oferują Inżynierom Rezydentom wynagrodzenie w granicach 10 000,00 zł. Czasami zdarzają się kwoty nieco większe, lecz z reguły nie przekraczają one 15 000,00 zł (brutto). Kiedy czytam, słyszę, że trudno w obecnych czasach zatrudnić kierownika budowy (oczywiście na większych kontraktach) za mniej niż 20 000,00 zł, a zarobki doświadczonych, spełniających kryteria stawiane przez zamawiających, kierowników budowy znacząco przekraczają 30 000,00 zł, to wnioski nasuwają się same.

Osoby posiadające odpowiednią wiedzę i doświadczenie, by prawidłowo zarządzać kontraktami budowlanymi w roli Inżyniera Rezydenta, bez problemów znajdą pracę u wykonawcy, czy to jako kierownik kontraktu, czy to jako kierownik budowy (o ile posiadają odpowiednie uprawnienia budowlane), czy wreszcie, jako specjaliści od roszczeń i zarobią kilkakrotnie więcej. Większość takich osób znajdzie też bez problemów pracę poza granicami Polski, gdzie można również zarobić znacznie większe pieniądze.

W związku z tym zbyt często do czynienia mamy niestety z Inżynierami – Janosikami (patrz artykuł Zbigniewa J. Boczka „Inżynier JANOSIK” w Biuletynie „Konsultant” nr 24 z lutego 2012 r. – https://sidir.pl/biuletyn-konsultant-artykul/inwestycje-budowlane-celu-publicznego-inzynier-janosik/), z Inżynierami, którzy swoimi nieprzemyślanymi działaniami wywołują konflikty i spory zamiast im zapobiegać, czy wreszcie z Inżynierami, którzy co najwyżej nie szkodzą zarządzanym kontraktom.

Oczywiście nawet najbardziej profesjonalny i rozważny Inżynier / Inżynier Rezydent nie jest sam w sobie gwarantem sukcesu prowadzonego przez niego kontraktu. Nadal niezbędna pozostaje chęć współpracy stron kontraktu. Wskazane byłoby też unikanie takich modyfikacji warunków kontraktu, które paraliżują działania Inżyniera. Jako humorystyczny przykład próby „dyscyplinowania” Inżyniera mogę przytoczyć przykład warunków szczególnych, w których jedna z kilkunastopozycyjnej listy działań, dla których Inżynier winien uzyskiwać zgodę zamawiającego na podjęcie działań wskazywała, iż Inżynier winien uzyskiwać zgodę zamawiającego na rozpatrywanie roszczeń zamawiającego. Tylko dlatego, że przed zawarciem kontraktu z wykonawcą zostałem poproszony o przeszkolenie personelu zamawiającego uwzględniając wszystkie dokumenty kontraktu, ten „humorystyczny” punkt nie znalazł się w ostatecznej wersji dokumentów.

O autorze

Adam Hajda – autor jest Inżynierem transportu i inżynierem elektrykiem posiadającym niemal dwudziestoletnie doświadczenie w zarządzaniu kontraktami budowlanymi oraz polubownym rozstrzyganiu sporów. Doświadczenie zdobywał na wielu kontraktach z różnych dziedzin budownictwa, a także w pracy dla wykonawców robót i zamawiających. Członek SIDiR od roku 2004. Od roku 2016 jest członkiem Zarządu SIDiR. Jest również członkiem Stowarzyszenia Kosztorysantów Budowlanych.